wtorek, 20 stycznia 2015

Odchudzanie czyli jak podejść do tematu :)

W pierwszym poście trochę zażartowałam, że Nowy Rok to dobry czas na kolejną próbę odchudzania. Prawda jest jednak taka, że na odchudzanie zawsze jest dobry moment i niekoniecznie musimy z tym czekać na Nowy Rok. Jest tylko jeden warunek - odchudzać trzeba się z głową i od głowy odchudzanie zacząć! Zapraszam na garść kilku własnych spostrzeżeń w temacie :)

Rozejrzyjmy się wkoło. Z każdej strony jesteśmy bombardowani informacjami o nowych dietach cud, o nowych fantastycznych pigułkach, dzięki którym oczywiście schudniemy bez problemów i wysiłku. Słyszymy o pasach likwidujących tłuszczyk na brzuchu, cudownej odchudzającej kawie, batonikach bez kalorii i nie wiadomo czym jeszcze. Odchudzanie to dobry biznes, bo ludzie zawsze chcą być szczupli i piękni, a najlepiej jeszcze żeby to "tak samo z siebie" przyszło. Niestety. Muszę Was zmartwić, bo to tak nie działa.

Diety cud z reguły opierają się na rezygnowaniu z jakieś grupy składników odżywczych, zazwyczaj węglowodanów (dieta Atkinsa, South Beach, czy dieta Dukana) czy tłuszczów. Spytacie pewnie o co mi chodzi, dlaczego się czepiam, przecież wielu ludzi schudło dzięki tym dietom. Jasne, schudli, ale pytam jakim kosztem? Diety wysokobiałkowe, czy niskowęglowodanowe sprawiają, że poprzez zmniejszenie lub całkowite wykluczenie z jadłospisu jednego składnika pokarmowego, zwiększamy ilość innego, tak, abyśmy nie chodzili głodni. To z kolei oznacza, że nasza dieta jest źle zbilansowana. Do czego to prowadzi? Taka źle zbilansowana dieta jest szybką drogą do problemów zdrowotnych. Zbyt wysokie spożycie białka prowadzi do zakwaszenia organizmu i nadmiernego obciążania organów wewnętrznych zwłaszcza wątroby i nerek. Pojawiają się bóle głowy, bóle mięśni, zaparcia, próchnica, kamienie nerkowe, niedobory witamin i mikroelementów zwłaszcza wapnia. 
Natomiast konsekwencją stosowania diety niskotłuszczowej są niedobory witamin rozpuszczalnych w tłuszczach (A, D, E, K), problem z syntezą hormonów steroidowych takich jak testosteron, estrogeny, kortyzon czy aldosteron. To tylko nieliczne "atrakcje".
I jeszcze coś z z mojego doświadczenia. Kilka lat temu sama byłam na diecie niskowęglowodanowej.  Człowiek młody i głupi zrobi wszystko żeby stracić kilka kilogramów. ;) Jak się czułam na diecie? Fatalnie! Nieustanne bóle głowy, brak energii do robienia czegokolwiek, nie mówiąc już o ćwiczeniach! Do tego zaparcia i wypadanie włosów....

Poza negatywnym wpływem takich diet-cud na nasze zdrowie mam dla Was jeszcze jeden argument. Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie, że przez całe życie odżywiasz się w sposób zgodny z dietą? Czy jesteś w stanie odmawiać sobie przyjemności z jedzenia w dłuższej perspektywie? Ja nie mogłam - grahamki śniły mi się po nocach! ;))

Co zatem robić?
Tak jak pisałam wyżej, nie ma drogi na skróty. Ale sama logika diety jest prosta. Muszę dostarczać mniej energii z pożywieniem mojemu organizmowi niż jest on w stanie spalić. Proste, prawda? Matematyka rodem ze szkoły podstawowej - nic skomplikowanego. Cały trud i wysiłek polega na tym, że faktycznie musimy żmudnie to równanie matematyczne rozwiązać, co w życiu codziennym przekłada się na liczenie kalorii.
Pozytywem takiego podejścia jest to, że nie musimy sobie odmawiać owoców, czy pieczywa (oczywiście ciemnego), co zalecają niektóre diety. Trzeba jeść tak, aby to, co jemy, jak jemy i kiedy jemy stało się naszym stylem życia bez poczucia frustracji i bez poczucia, że jesteśmy czegoś pozbawieni.

Dlaczego napisałam na wstępie tego postu, że odchudzanie trzeba zacząć od głowy? Dlatego, że bardzo często główną przeszkodą w skutecznym odchudzaniu jest de facto brak motywacji. Z jednej strony chcielibyśmy schudnąć, ale z drugiej nie chce nam się ćwiczyć, a ten serniczek tak pysznie wygląda... Jeśli chcemy zacząć odchudzanie poukładajmy sobie to wszystko w głowie. Zapytajmy siebie po co to robimy, dlaczego chcemy osiągnąć sukces i jak się będziemy wtedy czuli. Przypominajmy sobie wszystkie te odpowiedzi w chwili kryzysu - na pewno pozwolą nam trzymać się naszych planów.

Już dziś zapraszam na kolejnego posta - jak krok po kroku przygotować się do diety.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz