czwartek, 23 kwietnia 2015

Dlaczego tyjesz mimo, że tak mało jesz?

Zastanawiałaś się kiedyś co z Tobą jest nie tak? Od stu lat jesteś na diecie, żywisz się liściem sałaty, a Twoja waga ani drgnie lub co gorsza tyjesz? Z zazdrością patrzysz na koleżanki, które na drugie śniadanie popijają latte z toną cukru przegryzając w międzyczasie ciastko francuskie z czekoladą? Myślisz sobie, że to niesprawiedliwe i że jak Ty byś tyle zjadła wyglądałabyś jak słoń. Kto lub co ponosi za to winę? 

Niestety mam dla Ciebie złą wiadomość. To Ty jesteś winowajcą całej tej sytuacji. Pytasz siebie jak do tego doszło? Otóż odpowiedź jest prosta – katując swój organizm co raz to nowymi cud-dietami doprowadziłaś do tego, że Twój metabolizm nie funkcjonuje w prawidłowy sposób. 
Nasz organizm pod tym względem tak naprawdę działa w mało skomplikowany sposób. Pisałam Wam już kiedyś post na temat obliczania dziennego zapotrzebowania na energię (link). Przypomnę tylko, że na to zapotrzebowanie składa się energia potrzebna naszemu organizmowi do życia – oddychania, trawienia etc. (podstawowa przemiana materii) oraz energia potrzebna do innych aktywności życiowych takich jak: praca, sport, zmywanie naczyń itp. (ponadpodstawowa przemiana materii).

Jeśli stosujemy jakąś dietę-cud, która dostarcza nam mniej kalorii/energii niż wynosi nasza podstawowa przemiana materii wówczas nasz organizm zaczyna czuć się jak na obozie survivalowym i zaczyna się bronić. Co robi? Przede wszystkim zaczyna powoli magazynować, czyli odkładać w postaci tłuszczu energię z pożywienia, które mu dostarczamy. To cwany zawodnik i "myśli sobie" tak: jeśli na cały dzień dostaję liść sałaty i dwa jabłka to nie mogę tej energii od razu zużyć, bo muszę odłożyć jej część na później bo więcej jedzenia mogę już dzisiaj nie dostać. Podobnie sprawa ma się w sytuacji, kiedy nie jemy regularnie posiłków, albo nie jemy śniadań, a pierwszy posiłek spożywamy w okolicach obiadu. Wtedy również organizm „myśli sobie”, że nie wiadomo kiedy dostanie jakieś paliwo i czy w ogóle i przestawia się w tryb magazynowania zapasów. A magazynowanie zapasów oznacza dla nas tłuszczyk w okolicach bioder i brzucha, a dodatkowo frustrację, że mimo takich dietetycznych wyrzeczeń tyjemy. I tak zamyka się błędne koło.


Co więc robić, żeby nie wpaść w ślepy zaułek?
  • Przede wszystkim, nie stosujemy diet radykalnie ograniczających kalorie, a już na pewno nie takich, poniżej naszej podstawowej przemiany materii.
  • Spożywamy 4-5 posiłków w ciągu dnia o regularnych porach. Ta regularność jest naprawdę bardzo ważna, bo wówczas organizm nie przestawi nam się w tryb magazynowania. Dodatkowo jedzenie 5 posiłków w ciągu dnia powoduje, że przerwy między nimi wyniosą ok. 3 godzin, a więc mniej więcej tyle, ile trwa proces trawienia. A więc organizm strawi jeden posiłek i zabierze się za kolejny, a Wy przy okazji nie będziecie chodzić głodni.
  • Odżywiajmy nasz organizm, a nie tylko jedzmy. O co chodzi? Jedząc fast foody, przetworzoną żywność i słodycze tak naprawdę nie dostarczamy organizmowi wartościowych składników odżywczych, a jedynie sztuczną chemię. Taką "chemią" trudno się najeść i normalnie funkcjonować. Dlatego jedzmy zdrowo i z głową.
  • Unikajmy cud-diet i nie podążajmy ślepo za kolejnymi dietowymi modami. Jeśli chcemy schudnąć najlepszą opcją jest wizyta u dietetyka.
I to w zasadzie tyle - nic skomplikowanego, a trzymając się tych zasad i mając w głowie, że w przypadku odchudzania niekoniecznie mniej znaczy lepiej - zdrowo zrzucimy kilka zbędnych kilogramów.

6 komentarzy:

  1. Super blog!
    Zapraszam w wolnym czasie do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super blog!
    Zapraszam w wolnym czasie do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie to samo powtarzam mojej mamie, kiedy zaczyna marudzić, że "przecież nic nie je a przestaje mieścić się w spodnie". Niestety póki co jeszcze to do niej nie dociera, ale mam nadzieję, że z czasem wreszcie da się przekonać i jeśli będzie chciała zrzucić tę parę kilo, to zabierze się za to prawidłowo i rozkręci swój metabolizm ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety wiele osób nie uświadamia sobie swoich błędów...

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam takie gadanie. A co tam zjem 1000 kcal lub mniej, schudnę 5 kg i waga będzie stać. Ciekawie co robię źle? :)
    Pozdrawiam,
    http://fit-healthylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń