Kiedyś, za czasów mojej uczniowskiej kariery słysząc na historii temat lekcji - "rozbicie dzielnicowe" robiło mi się słabo ;) Nie znosiłam uczyć się o tych wszystkich piastowskich książętach, o tym kto jakie ziemie odziedziczył i kto z kim prowadził wojnę. Wspomnienie tych męk powstrzymywała mnie przed przeczytaniem książki "Korona śniegu i krwi", którą niektórzy nazywają polską "Grą o tron". Ale gdy już się zdecydowałam... pochłonęła mnie bez reszty.
